Wczoraj oglądałam wspaniały film, który napełnił mnie nadzieją, że w końcu uda mi się znaleźć prawdziwą miłość... Poniżej przedsmak tego o czym wspominam, czyli The Lucky One- Szczęściarz na podstawie książki Nicholasa Sparksa- faceta, który jak nikt inny potrafi opowiadać o miłości smutnej, ciężkiej i bolesnej, ale zawsze pięknej i prawdziwej :)
Dzisiaj rano opowiedziałam ten film mojemu synkowi, Ibrahim wysłuchał mojej historii nie przerywając w trakcie, po czym powiedział mi, że po tym co mu powiedziałam przypomniałam mu o jego tacie, którego pamięta tylko jak na mnie krzyczał i nas zostawił.... Przykro mi się zrobiło, bo historia która tak bardzo poprawiła mi humor sprawiła, że sprawiłam przykrość osobie, którą kocham najbardziej na świecie... Odwróciłam sytuację i opowiedziałam Synowi o dobrych cechach, które odziedziczył po tacie o tym jaki był za nim się zmienił i o tym, że z pewnością bardzo go kocha tylko nie potrafi żyć w rodzinie... Chciałabym tylko w to uwierzyć... Dobrej nocy kochani:)
Miłość zazwyczaj przychodzi do nas w momencie, w którym w ogóle nie jesteśmy na nią gotowi..., a co do ojca Twojego synka to jest on człowiekiem, który nie dojrzał do pewnych spraw. Dojrzały człowiek bierze odpowiedzialność nie tylko za swoje uczucia, ale przede wszystkim za uczucia jakie wzbudza w drugim człowieku, szczególnie dziecku, które uczy się jak postrzegać świat od najbliższych mu osób.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Dziękuję za Bukiet Pięknych słów:) Miło wiedzieć, że jest ktoś kto mi kibicuje:)
Usuń