niedziela, 18 sierpnia 2013

I love Sewing! DIY and tutorial:)

Lato w pełni i moje niespożytkowane siły także:) wzięłam się więc za szycie, bo szkoda życia na zamartwianie się!

        W pierwszej kolejności uszyłam firankę do łazienki mojej mamusi:) następnie okryłam starą wersalkę piękną narzutą, po czym wzięłam się za szycie letniego łóżeczka na taras dla mojej trzyosobowej kociarni... Smutno mi było, napracowałam się nie lada i z sercem oczywiście, a tu koty mnie wykiwały i nie chciały na podusi leżeć.. Ot pewnego dnia mama zawołała mnie z kuchni na tarasik, żebym zobaczyła co nastąpiło:) 
Oto widok:



                                                                                            Hurra!!! Koty polubiły swoją leżankę!

Poszłam za ciosem i uszyłam poduszkę na kanapę do pokoju mojej siostry... Oto szybki kursik i efekty:)

Tkaninę mierzymy i docinamy na wielkość poduszki + 1,5cm z końców na wszycie zamka + 2cm z każdej str na zaszycie "ślepego tunelu", który będzie pełnił funkcje ozdobną poszewki
 Materiał składamy w ten sposób żeby front poduszki był na spodzie a na wierzchu składamy resztę materiału na połowę i układamy zamek prawidłową stroną do spodu i spinamy szpilkami na zapasach odłożonych do wszycia zamka,


Następnie wszywamy zamek oraz brzegi materiału i wywracamy na prawidłową stronę, następnie zszywamy poszewkę na około szerokim szwem w odległości 2 cm od brzegu poszewki.


 Gotowe, Miłej i przyjemnej pracy!
W razie pytań chętnie pomogę:)




Dla mojej ukochanej amatorki Kawy <3

dary ziemi przetworzone :-)

    Dawno nie pisałam, ale  postanowiłam nadrobić zaległości:) Jakiś czas temu moja super psiapsióła podarowała mi dary ziemi, które własnoręcznie wypielęgnowała  w swoim ogródku, więc popchnięta życzliwością wzięłam się do dzieła...
Z buraczków zrobiłam suróweczkę do obiadu, z pomidorów zrobiłam zupę pomidorową, ale trochę jeszcze ich zostało więc postanowiłam wykombinować placki pomidorowe:

Składniki:

Pomidory
przyprawy/sól, pieprz, bazylia, oregano, wegeta- wg uznania/
1 ząbek czosnku
kiełbasa lub chuda szynka
mąka

Pomidory  obieramy ze skórki  /ja wcześniej wycinam krzyżyk na spodniej części pomidora i zalewam wrzątkiem- łatwiej je obrać/ kroimy na mniejsze części i razem z przyprawami wrzucamy do blendera. następnie przelewamy do miski i dodajemy pokrojoną cebulę, czosnek i pokrojoną w drobną kosteczkę kiełbaskę, następnie dodajemy mąkę do uzyskania konsystencji naleśnikowej. Pieczemy na oleju podobnie jak placki ziemniaczane. Dla porównania zamieszczam zdjęcia ciasta surowego no i oczywiście gotowego placuszka. Smacznego!




     Placki zachwyciły rodzinę ale zostały mi jeszcze marchewki.... no więc przyszła kolej na Ciasto Marchewkowe, którego nauczył mnie mąż mojej siostry za co bardzo dziękuję bo to mój ulubiony przepis:)

Składniki:

3 duże marchewki (starte na tarce o małych oczkach)
1 szkl. oleju
4 jajka
1,5 szkl. cukru
2,5 szkl. mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Polewa: pół puszki + 2-3 łyżki kakao (podgrzać w garnku do całkowitego rozpuszczenia)

Starte marchewki połączyć mikserem z jajami i olejem, następnie dodać wymieszane suche składniki i ponownie wymieszać. Piec  w temp. 160st przez ok. 30min /w zależności od piekarnika należy zwiększyć czas, sprawdzając ciasto patyczkiem/. Gdy ciasto ostygnie polewamy je polewą czekoladową:) Smacznego!







 Podsumowując- Dziękuje kochana Kiniu za wspaniałe dary ziemi- mam nadzieje, że ich nie zmarnowałam:)

środa, 14 sierpnia 2013

trudne sprawy, czyli życie

          Nasze życie się zmienia, każdy dzień i nowe wydarzenia nas zmieniają.. Wiele w moim życiu się wydarzyło dobrego i złego, wiele sytuacji sprawiało że byłam przybita lub zmartwiona. 
Z przykrością stwierdzam, że najgorsze są plotki- one mają wielką moc bo trafiają bezpośrednio do ludzi i potrafią się wielokrotnie mutować czy też przeinaczać. Udało mi się w moim skromnym życiu załapać kilka dorodnych i bolesnych  plotek na mój temat, nie wiele z nich było prawdy niestety... 
       Wydarzenia, które obległy miejscowość w której przeraziły mnie i zachwiały we mnie pewność, że w małych miasteczkach już bezpiecznie... 

Kiedyś bardzo pokochałam mężczyznę, który nie był tego wart i okazał się złym człowiekiem i przede wszystkim kłamcą, w porę jednak za sprawą  moich ukochanych rodziców- ich rad, ostrzeżeń i pomocy opamiętałam się i zerwałam wszelkie kontakty z tym mężczyzną mimo, że jest ojcem mojego najwspanialszego na świecie syna /oczywiście każda z mam tak powie o swoim/. Nie ma dnia, żebym nie zastanawiała się czy dobrze zrobiłam decydując się na samotne wychowywanie dziecka- bo czy chłopak z niepełnej rodziny może być dobrym człowiekiem? Rodzina utwierdza mnie w przekonaniu, że owszem  może, bo ojciec który ma problemy z wlasną osobowością niczego dobrego go nie nauczy...

     Więc wychowuję syna sama, z całym pakietem problemów i niepokojeń o jego przyszłość.. nagle pewnego dnia dowiaduje się o tym co strasznego dzieje się z młodziutką dziewczyną i napływają do mnie tabuny myśli, dziesiątki plotek i spekulacji oraz co mnie bardzo dotknęło- oszczerstwa wobec rodziców domniemanego sprawcy tragedii. Jestem w szoku, jak można obrażać rodziców pełnoletniego dziecka? Czym oni zawinili, że syn jest kim jest lub nie wie co robi... Mój syn ma 5 lat więc nie mogę się wypowiedzieć o prawidłowym wychowywaniu nastoletnich dzieci, ale nastolatką byłam nie tak dawno wiec mogę powiedzieć jedną- myślę, że bardzo mądrą myśl: nikt nie powie mi i nie rozkaże co mam robić bo ja najlepiej wiem co jest dla mnie najlepsze- owszem wysłucham Cię Mamo/Tato ale ja i tak wiem swoje, bo przecież to moje życie... no i tak mniej więcej wygląda wychowanie starszych ale jednak ciągle dzieci.... Moja ukochana siostra potrafiła do tych słów dodawać jeszcze wiązkę przekleństw i trzaśnięcie drzwiami, ale to to tylko ona potrafi:)

Chciałabym, żeby po takich tragediach jakie miały miejsce na przełomie lat w moim miasteczku, ludzie- zarówno dzieci, młodzież, dorośli jak i starzy wyciągali dla siebie jakieś nauki. Niech każdy z nas docenia swoje życie i szanuje je... Nie trujmy się bez sensu zarówno gorzkimi słowami jak i niebezpiecznymi używkami. 

Świata nie zmienimy ale możemy zmieniać siebie na lepsze.... I jeszcze jedno- szanujmy naszych rodziców, słuchajmy czasem ich rad, bo jedynie na nich będziemy mogli liczyć do końca naszego życia...


środa, 7 sierpnia 2013

Big work and bigest proud:) Postarzana szafa w mojej sypialni:)

 
Najpierw były bardzo zniszczone meble, które miałam w planach w przyszłości odnowić... Przyszłość była dość długa bo zbieranie się do malowania zajęło mi ponad rok:) Myśl i wyobrażenie co chcę zrobić z strasznie zniszczoną szafą dojrzewała we mnie i wielokrotnie się modernizowała. 
W końcu odważyłam się pomalować największe drzwi od  szafy i zadowolona z efektu odłożyłam "prace meblowe" na pół roku. W zeszłym tygodniu wkurzyłam się sama na siebie za to swoje lenistwo i słomiany zapał i wzięłam się ostro do roboty. 
Oto retrospekcja wydarzeń z minionego tygodnia i końcowy efekt mojej pracy:) Nareszcie skończyłam i jestem z siebie Megaśnie dumna!!!!

















memories from the trip... wspomnienia z podróży

Pewnej wspaniałej niedzieli wybrałam się z moją rodzinką na wycieczkę po skarbach wielkopolski, pogoda dopisała i nie zawiedliśmy się odwiedzonymi, cudownymi miejscami. Naszym pierwszym przystankiem było Muzeum Arkadego Fidlera w Puszczykowie- Magiczne miejsce znanego polskiego podróżnika wprowadziło nas w historię i wspomnienia  z gorących miejsc naszego świata. Wreszcie miałam okazję poznać troszkę bliżej kulturę Brazylii, w której mieszka moja siostra ze swoją rodziną. Imponujące fotografie, eksponaty i opisy naładowały nas optymizmem i chęcią rychłego powrotu do tego miejsca...




Kolejnym wspaniałym miejscem na naszej trasie był park francuski, dworek i dęby rogalińskie- Lech, Czech i Rus w Rogalinie,  miejsce pełne zieleni i i spokojnej atmosfery- niestety z uwagi na ogromną ilość atakujących nas komarów nie zrobiliśmy fotografii:)

Następnie udaliśmy się do zamku w Kórniku, który z uwagi na imponujące kolekcje zbroi i broni najbardziej przypadł do gustu mojemu pierworodnemu:) Mnie to miejsce urzekło pod względem mebli i misternych drewnianych podłóg- dzięki nim cały zamek zwiedziliśmy w "superanckich" Filcowych kapciach, w których świetnie się ślizgaliśmy:) Po zakończeniu zwiedzania udaliśmy się na konsumpcję przepysznych węgierskich Langoszy i Lemoniady z miętą w przy-zamkowym barze. Gorąco polecam zwłaszcza ostatni przystanek:)

Cały czas zastanawiam się po co Polacy jeżdżą na wakacje do obcych krajów, jeśli pod ręką mamy tyle pięknych historycznych skarbów pozostawionych po naszych przodkach. 
Doceniajmy to co mamy zanim będzie za późno:) 
Życzę wszystkim Miłego i pogodnego zwiedzania Polski:)


wtorek, 6 sierpnia 2013

Coś dla wielbicieli cynamonu:) Ekspresowa pychotka!


Jakiś czas temu dostałam ciekawy przepis od wspaniałej Pani Halinki z którą miałam zaszczyt pracować na ekspresowe Bułeczki Cynamonowe. Przepis dziecinnie prosty, pasuje na każdą okazję i wspaniale sprawdza się jako "deser" po grillowaniu:) Polecam- moja rodzinka oszalała na ich punkcie!

PRZEPIS:
Składniki na ok 30 bułeczek/za drugim razem wyszło mi 45 gdyż troszkę zmniejszyłam porcje biorąc pod uwagę syte ciasto drożdżowe/:
- 150g margaryny
- 2 szkl. mleka
- 50g drożdży
- 1/2 łyżeczki soli
- 800g mąki
- 1/2 szkl. cukru
  
     W dużej misce mieszamy mąkę, cukier, sól i rozdrobnione drożdże. Margarynę rozpuszczam i mieszam z mlekiem, następnie dodaję do suchych składników w misy. Porządnie wyrabiamy ciasto i odstawiamy  w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Nadzienie:
-100g margaryny
- 4 łyżki cukru
- 1 łyżka cynamonu
Składniki rozpuścić w garnuszku i ostudzić.

      Ciasto dzielimy /ja odrywam kawałki ciasta wielkości dłoni/, wałkować na kwadrat lub prostokąt na grubość ok. 0,5 cm, posmarować nadzieniem równomiernie, zwinąć w rulon, Następnie pokroić na 4-5cm kawałki i układać w pergaminowych foremkach do muffinek. Można posmarować bułeczki  na wierzchu pozostałym nadzieniem i przycisnąć troszkę nożem, żeby miały ładny kształt i nie rosły w górę:) Piec ok 14min w 180st./trzeba pilnować za pierwszym razem zanim nie wyczujemy piekarnika- w oryginale było 10 min ale moje ślimaczki potrzebowały dodatkowych 4min do ideału/. Aha- pamiętajcie o pozostawieniu odstępów między papierkami- bułeczki rosną:)  Smacznego Łakomczuszki!