Z przykrością stwierdzam, że najgorsze są plotki- one mają wielką moc bo trafiają bezpośrednio do ludzi i potrafią się wielokrotnie mutować czy też przeinaczać. Udało mi się w moim skromnym życiu załapać kilka dorodnych i bolesnych plotek na mój temat, nie wiele z nich było prawdy niestety...
Wydarzenia, które obległy miejscowość w której przeraziły mnie i zachwiały we mnie pewność, że w małych miasteczkach już bezpiecznie...
Kiedyś bardzo pokochałam mężczyznę, który nie był tego wart i okazał się złym człowiekiem i przede wszystkim kłamcą, w porę jednak za sprawą moich ukochanych rodziców- ich rad, ostrzeżeń i pomocy opamiętałam się i zerwałam wszelkie kontakty z tym mężczyzną mimo, że jest ojcem mojego najwspanialszego na świecie syna /oczywiście każda z mam tak powie o swoim/. Nie ma dnia, żebym nie zastanawiała się czy dobrze zrobiłam decydując się na samotne wychowywanie dziecka- bo czy chłopak z niepełnej rodziny może być dobrym człowiekiem? Rodzina utwierdza mnie w przekonaniu, że owszem może, bo ojciec który ma problemy z wlasną osobowością niczego dobrego go nie nauczy...
Więc wychowuję syna sama, z całym pakietem problemów i niepokojeń o jego przyszłość.. nagle pewnego dnia dowiaduje się o tym co strasznego dzieje się z młodziutką dziewczyną i napływają do mnie tabuny myśli, dziesiątki plotek i spekulacji oraz co mnie bardzo dotknęło- oszczerstwa wobec rodziców domniemanego sprawcy tragedii. Jestem w szoku, jak można obrażać rodziców pełnoletniego dziecka? Czym oni zawinili, że syn jest kim jest lub nie wie co robi... Mój syn ma 5 lat więc nie mogę się wypowiedzieć o prawidłowym wychowywaniu nastoletnich dzieci, ale nastolatką byłam nie tak dawno wiec mogę powiedzieć jedną- myślę, że bardzo mądrą myśl: nikt nie powie mi i nie rozkaże co mam robić bo ja najlepiej wiem co jest dla mnie najlepsze- owszem wysłucham Cię Mamo/Tato ale ja i tak wiem swoje, bo przecież to moje życie... no i tak mniej więcej wygląda wychowanie starszych ale jednak ciągle dzieci.... Moja ukochana siostra potrafiła do tych słów dodawać jeszcze wiązkę przekleństw i trzaśnięcie drzwiami, ale to to tylko ona potrafi:)
Chciałabym, żeby po takich tragediach jakie miały miejsce na przełomie lat w moim miasteczku, ludzie- zarówno dzieci, młodzież, dorośli jak i starzy wyciągali dla siebie jakieś nauki. Niech każdy z nas docenia swoje życie i szanuje je... Nie trujmy się bez sensu zarówno gorzkimi słowami jak i niebezpiecznymi używkami.
Świata nie zmienimy ale możemy zmieniać siebie na lepsze.... I jeszcze jedno- szanujmy naszych rodziców, słuchajmy czasem ich rad, bo jedynie na nich będziemy mogli liczyć do końca naszego życia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz