Wiele się u mnie działo ostatnim czasem, sporo hand made-ów mnie spotkało, więc moje życie zubożało na życiu prywatnym, zresztą w moim życiu prywatność zaczyna się grubo po północy gdy tuż po kąpieli padam na łóżko by następnego dnia rozpocząć dzień od nowa..
Nie tak dawno przeszłam dość sporawy kryzys, bo ta rutyna zaczynała mnie dobijać, zaczęłam użalać się nad sobą i faktem, że nadal jestem sama. Zupełnie przestał mnie cieszyć przypływ zamówień i kolejnych ciekawych projektów, które niegdyś bardzo lubiłam.
Pewnego dnia coś się zmieniło, dokładnie nie wiem co bo to coś ewoluowało we mnie powoli i miało na nie wpływ wiele czynników zewnętrznych. A wszystko zaczęło się od Ewy Chodakowskiej , która trafila do mojego życia zupelnie przez przypadek i odmienila z pewnością nie tylko mnie, ale także moją siostrę i mamę, które ową "Ewką" i jej treningami zaraziłam.
Minął miesiąc odkąd zmieniłam nieco moje życie- wstałam, ruszyłam się, otrzepałam z kurzu lenistwa i narzekań oraz zmieniłam sposób odżywiania. Przestałam być bierna i apatyczna i zamieniłam te dwie cechy na podwójne przyspieszenie.
Pomyślałam sobie- "hej dziewczyno, może jesteś sama, ale to nie znaczy że jesteś gorsza czy broń boże głupia zrób coś wreszcie dla siebie, a miłość sama cię znajdzie- zrób coś wreszcie tylko i wyłącznie dla siebie" i ta właśnie myśl doprowadziła mnie do wyjścia z dołka, do zauważenia, że moje życie jest pełne pozytywnych relacji i emocji, że w tej mojej samotności nie jestem przecież sama. W końcu dostrzegłam także troskę moich rodziców i w końcu ulgę jaką odetchnęli gdy zobaczyli jak podnoszę się z moich dolin...
Nadal jestem singielką, choć podobno dziewczyna z dzieckiem to już nie singielka (osobiście uważam to za bzdurę), ale przynajmniej odzyskałam swoją pewność siebie poczucie własnej wartości oraz świadomość, że nie szata zdobi człowieka. I wiecie co jeszcze wymyśliłam? Wierzę w to, że podobnie jak nieszczęścia- szczęścia też chodzą parami wiec nie warto tracić czasu na żałowanie życia. Miłość gdzieś pewnie na mnie czeka, myślę że nawet jest całkiem blisko ale pewnie jest jakiś sensowny powód dla którego muszę jeszcze na nią poczekać, więc tym optymistycznym akcentem pozdrawiam was moi czytelnicy bardzo serdecznie i życzę aby każdy wasz dzień składał się z jednego punktu "co dzisiaj zrobiłem dla siebie" :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz