piątek, 12 kwietnia 2013

Bodziec czyli uczucie, czynnik fizyczny lub biochemiczny powodujący specyficzną reakcję receptorów nerwowych lub innej komórki...

Olśniło mnie Dzisiaj... Podczas służbowego wyjścia miałam okazję zaczerpnąć prawdziwie pachnąco wiosennego powietrza i porozmyślać "o wszystkim i o niczym" i właśnie wtedy mnie olśniło mnie olśniło...
      To  pytanie przyszło dosłownie  znikąd, ale skłoniło mnie do napisania tego posta: "jak tzw chemia czyli buzujące we mnie hormony wpływają na odbieranie przeze mnie świata i relacje z innymi ludźmi, oraz jak ta chemia wpływa na moje zdanie nt konkretnych ludzi". 
                   Pierwszego mężczyznę poznałam w bardzo dziwny sposób... Tak naprawdę zanim jeszcze go poznałam już wyrobiłam sobie o Nim niezbyt dobre zdanie, a było to spowodowane pewną sytuacją, która dotyczyła zarówno mnie jak i jego. Znacie pewnie nie jedną historię z serii "ktoś powiedział, że on powiedział, że ona mu powiedziała, bo on jej powiedział...", czyli tzw plotka- królowa głupizny:P Czyli moje zdanie na temat tego mężczyzny było zdecydowanie negatywne. Zadziałał Bodziec emocjonalny- niewłaściwy;nieadekwatny- właśnie tak bym to nazwała, a po nim nastąpił kolejny...
Zobaczyłam go- kilkanaście sekund sprawiło, że świat obrócił się do góry nogami!- zadziałał zupełnie inny Bodziec- chemiczny, seksualny... Moja głowa oszalała od natłoku myśli mimo że rozum mówił- to nie będzie możliwe- On z pewnością nie jest dla ciebie Karola- emocje, hormony podpowiadały coś zupełnie innego...
     Poszłam po rozum do głowy- wygrałam sama z sobą i to jest moje małe zwycięstwo... Nie poddałam się swoim emocjom i one w końcu ustąpiły, a zaraz po nich stało się coś dziwnego. Perspektywa z której patrzyłam na tego faceta diametralnie się zmieniła- już nie tworzyłam sobie MOVIES /romantyczne przypadkowe, tworzone w mojej głowie historyjki ze mną i z nim w roli głównej/ i zaczęłam go postrzegać jak resztę otoczenia. Nie widziałam już kwiatków, chmurek i serduszek tylko człowieka ze skóry i kości.. Normalnego mężczyznę, który w rzeczywistości "nie chemicznej" pewnie w ogóle by do mnie nie pasował- Pojawia się tylko pytanie- czemu mój organizm tak zareagował akurat na tego faceta?

        Drugiego mężczyznę poznałam w dokładnie tym samym czasie- BA NAWET W TYM SAMYM DNIU I MIEJSCU! Chemia nie zadziałała...- fajny facet, pomyślałam- nic poza tym. Widywałam go praktycznie codziennie i z dnia na dzień "coś" zaczęło się zmieniać... moje postrzeganie Jego osoby się zmieniało... Coraz szerzej się do siebie uśmiechaliśmy.. Dzień liczyłam od spotkania do spotkania...Od spojrzenia do spojrzenia... od uśmiechu do uśmiechu. Tak naprawdę, w tym przypadku chemia dopiero teraz, po trzech miesiącach zaczyna działać, bynajmniej poczyniłam już wszystkie kroki żeby wiedział, że nie jest mi obojętny i nie wiele się w tej sprawie zmieniło... pYTANIE: dlaczego w tej sytuacji reakcja jest opóźniona i zdanie na temat tej osoby jest bardziej realne na pierwszy rzut oka?
Powoli zaczynam się godzić z "niemożliwością" spotkania z tym mężczyzną...Co ciekawe- w tym przypadku nie doszło do moich MOVIES... Nic sobie nie wyobrażałam, bo zupełnie wystarcza mi to co od niego dostaje.. Pewność, że wiem, że istnieje mężczyzna który bezinteresownie się do mnie uśmiecha jest wspaniała i życzę jej każdej kobiecie... Oczywiście wspaniale byłoby takiego mężczyznę mieś przy swoim boku, ale ja już dawno uporałam się z faktem, że nie można mieć wszystkiego:)
 ...
UŚMIECHAM SIĘ WIĘC I CZEKAM.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz